# inni twórcy
Clive Barker
Księga Krwi II

Tiziano Sclavi
Dylan Dog

>> archiwum

strona główna
  # pokoje
H.P. Lovecraft
Dean Koontz
Stephen King
G. Masterton

  # zapraszamy
Forum
Wypowiedz się, zapytaj, ochrzań, pochwal

  # Andrzej Zimniak - "Śmierć ma zapach szkarłatu"

"Jesteśmy w Krainie Oczekiwań. Wszystko i wszyscy na coś czekają, nie domyślając się, że to właśnie trwa"

    Andrzej Zimniak w swoim zbiorze opowiadań raz po raz coś nam próbuje sprzedać. A do zaoferowanie ma całkiem sporo i miejscami jest się czym pochwalić. Z jednej strony różnorakie teorie naukowe, gdzie, jak widać, bardzo przydatne jest wykształcenie, autor jest w końcu szanowanym naukowcem. Z drugiej zaś strony natrafimy na... moralizatorskie próby rozgraniczenia dwóch wielkich przeciwnych biegunów tego świata (a jak się przekonamy, innych też) - dobra i zła. Wszystko to całkiem żywo przypomina Koontza. Ale tylko przypomina, bo Koontz to w tej materii wzór niedościgniony.

"Nie wiem, czy warto próbować zrozumieć świat, czy lepiej poprzestać na jego oglądaniu. Ludzie są śmieszni, bo jak skojarzą ze sobą jakieś dwa obrazki, uważają, że zrozumieli, a jak skojarzą trzy, to są przekonani, że znaleźli sens. Tymczasem wciąż trwają w krajobrazie, którego nie da się pojąć"

    Autor prowadzi nas w różne rzeczywistości, przebierając równie zgrabnie w sferze uczuć co w świecie zupełnie technicznym. Udowadnia że dobrze mu w tej wirtualnej przestrzeni, gdzie "nurkowanie" w różne światy przeplata się z genetycznymi manipulacjami, ale zupełnie nieźle czuje się też w świecie krasnoludów, elemelków, karczm, zamków i rycerzy. Brawa mu za to. Nie wszystkie jednak zamieszczone opowiadania, a jest ich 12, prezentują równy poziom. O muzykach "Dżemu" pisali kiedyś, że na każdej płycie próbowali opowiedzieć historię jednego człowieka, każdy utwór stanowił ważną część całości. Tego samego można wymagać od zbiorów opowiadań. Zadanie to niebywale trudne, a Zimniakowi udaje się tylko częściowo (co nie dziwi, opowiadanie te były bowiem pisane na przestrzeni dziesięciu lat). Przewija się nam bowiem model bohatera samolubnego, interesownego egoisty, który za wszelką cenę dąży do realizacji swoich celów nie bacząc na środki czy ofiary jakie musi ponieść. Jest on świadomy swojej siły i wyższości nad innymi, choć czasami tylko pozornej. I, o dziwo, bohater ten przejawia symptomy dobrej woli, ba, nawet szlachetnych czynów. I choć odpowiednia szufladka sama się wysuwa, autor nie pozwala na jednoznaczną klasyfikację.
    Niebanalnym atutem autora jest niesamowita wyobraźnia poparta inteligentnym przekazem. Lekki, niejednokrotnie obarczony pokaźną dawką humoru styl pozwala na płynne przejście ze świata baśniowego do zwykłej rzeczywistości, a najciekawsze i tak pozostaje niezmienione. Tym najciekawszym są ludzkie zachowania, emocje i dążenia, na tym bowiem polu Andrzej Zimniak prezentuje prozę wysokich lotów. Moim osobistym faworytem pozostaje opowiadanie "Czterdziestu małych kochanków", trzy razy czytane trzy razy dostarczyło innych spostrzeżeń i wniosków.
    Ale dość tych pochwał, nie wszystko jest takie piękne ładne. Zupełnie z tyłu pozostaje "Wiano, kobiety i śmiech", gdzie autor chyba pogubił się sam w swoich tezach. W zestawieniu z pozostałymi razi brakiem dokładności i czymś w rodzaju "pisania na siłę". O ile nie można zbyt często zarzucić Zimniakowi braku ładu i składu, tutaj natrafiamy na spore dziury. Do słabszych należy zaliczyć też "Egzorcystę" - tutaj zabieg przemieszania dwóch światów, prymitywnego i o zaawansowanej technologii nie powiódł się; oraz "Na końcu będzie słowo" gdzie głębokie przesłanie gryzie się z dość banalną treścią.

    Od strony technicznej książka prezentuje się rewelacyjnie co tylko podtrzymuje mój pogląd, że Fabryka Słów wydaje najładniej na naszym obecnym polskim rynku. Duży plus stanowią ilustracje, choć szkoda że tak mało. Okładka, świetnie wykonana, jest też odporna na wodę i sok pomarańczowy, co nieopatrznie dane mi było sprawdzić.

"Nie pytam Cię po co tu przybyłeś, ale taki człowiek jak ty powinien wiedzieć, że nie jest to tylko nasza własna sprawa. Istnieją podskórne znaczenia i miary, pokrywane przez codzienność, i mało kto potrafi je dostrzec"

    Pozostaje mi jeszcze odpowiedzieć na jedno pytanie: co recenzja tej książki u licha robi na serwisie poświęconym literaturze grozy? To samo co "Ostatnie drzwi przed niebem" Koontza. Tylko jest bardziej warta swojej ceny.

"Bo w każdym opowiadaniu i w każdej karczmie, a już obowiązkowo w każdym opowiadaniu traktującym o karczmie, znajdzie się zawsze jakaś przechera, paskuda, wilkołak, Falconetti czy inny Nosferatu, który by tylko psuł, zwiększał entropię, sypał piach w tryby, zabierał biednym i dawał bogatym, no i w ogóle pławił się w Schadenfreude, czyli, krótko mówiąc, miał radochę ze złego"

autor: Przemysław Romański


-------


Data wydania: listopad 2003
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Cena: 26,99 zł
Ilość stron: 400

>> Zobacz wszystkie komentarze (liczba komentarzy: 0)
>> Dodaj swój komentarz
Serwis "Carpe Noctem" oficjalnie rozpoczął działalność 1 września 2003
© copyright by "Carpe Noctem" 2003
Wszystkie prawa zastrzeżone
webmaster: Przemysław Romański
stat4u