biografia wiadomości
książki wywiady
recenzje cytaty
recenzje


Miasteczko Salem (wersja ilustrowana)

    Stephen King wielokrotnie powtarzał, że nie układa sztywnej fabuły i nie podąża krok za krokiem raz wytyczonym szlakiem; lubi natomiast wrzucić swoich bohaterów w wir wydarzeń i zobaczyć, jak sobie poradzą. Pozwolić im żyć własnym życiem. Dla niego układanie wątków to literacki odpowiednik reanimacji - tylko tworzenie historii jest równie naturalne jak oddychanie. Sztandarowym przykładem takiego podejścia do twórczości jest właśnie "Miasteczko Salem" - książka sama w sobie zawierająca kilka młodzieńczych błędów i naznaczona przez nikłe pisarskie doświadczenie, z czego autor doskonale zdaje sobie sprawę, ale jednocześnie posiadająca moc, którą emanuje znacznie silniej niż krzyż znajdujący się rękach ojca Callahana. King zawsze wierzył w siebie i to pozwoliło mu odnieść zwycięstwo, w przeciwieństwie do miasteczkowego księdza.
    Zostawmy jednak "Miasteczo Salem" sensu stricte, którego dokładne omówienie znajduje się już na łamach CN, przejdźmy natomiast do sensu largo, czyli nowego, pięknego wydania ilustrowanego.

To miasteczko nie spało jednak tak głęboko jak kiedyś, bo na wzgórzu ponad nim w oknach Domu Marstenów jaśniały światła. Zupełnie jakby otwarło się oko ciemności, ukazując złowieszczą, żółtą tęczówkę.

    Najważniejszym elementem nowej edycji tej kultowej powieści jest obecność materiałów usuniętych z pierwotnego maszynopisu, w tym alternatywnego zakończenia. Wydawać by się mogło, że taka publikacja to targanie się na świętość, czynność, która zakrawa na profanację. No bo jaki ma sens rozpowszechnianie materiałów, które, skoro zostały wyrzucone, musiały być gorsze? W istocie były, co widać po ich przeczytaniu - ale nie umniejsza to ich fanowskiej wartości. Bo czyż jest jakakolwiek inna książka, której nieznane fragmenty wzbudzałyby tak wielkie zainteresowanie? Czy może być lepsza okazja do pokazania usuniętych scen niż ta powieść, która, jak mówi King we wstępie, zaszufladkowała go jako twórcę horrorów?
    Ludzie znający już "Miasteczko Salem" mogą czasem żałować, że nie dane im będzie przeczytać go jeszcze raz "po raz pierwszy", że nie będzie już tego samego uczucia zachwytu i bojaźliwego oczekiwania na wydarzenia kolejnych stron. W nowej edycji otrzymujemy jednak namiastkę tego klimatu - mistrz grozy po raz kolejny przypomina, że są rzeczy gorsze niż śmierć, a nas, wyglądających w ciemną noc za oknem, nawiedza upiorne oblicze Danny'ego Glicka.

Na cmentarzu przy Burns Road ciemna postać stała pogrążona w zamyśleniu, czekając na właściwy czas, na ów moment równo o północy, gdy Bóg skrywa swoją twarz.

    Zachwyt i duma, to najlepsze epitety oddające uczucia wynikające z faktu objęcia przez Carpe Noctem i StephenKing.pl patronatu nad najlepszym wydaniem prozy Stephena Kinga, jakie ukazało się w naszym kraju. Cudowne, bardzo klimatyczne ilustracje Jerry'ego Uelsmanna, posłowie i wstęp napisany przez autora kilka miesięcy temu specjalnie do nowego wydania, sceny pierwotnie usunięte, dodające nowego smaku dobrze znanej potrawie, i wreszcie dwa opowiadania, tak świetnie i dobitnie uzupełniające tematykę Salem. Do tego twarda oprawa i przystępna - jak na taką zawartość - cena. Wydawnictwo Prószyński i S-ka pokazuje i udowadnia, że można wydać w Polsce książkę na bardzo wysokim poziomie, nie nadwerężając jednocześnie czytelniczego portfela.

Dobro, drogi ojcze Callahan wymaga aktu wiary, zło potrzebuje wyłącznie cierpliwości.

    Na pytania początkujących czytelników o to, która książka jest najlepsza do rozpoczęcia przygody z Kingiem zawsze odpowiadam, że "Miasteczko Salem"; sam od niej zaczynałem i, choć autor opowiedział jeszcze wiele arcyciekawych historii, ta ciągle pozostaje moją ulubioną.
    Ludzie, którzy podzielają mój pogląd, zapewne zapoznają się z nową edycją - to niemalże pozycja obowiązkowa. Jeśli jest ktoś, kto jej nie zna - komu jednocześnie dziwię się i zazdroszczę - oto nadarza się doskonała okazja. Lepszej nie będzie.

autor: Przemysław Romański

Serwis "Carpe Noctem" oficjalnie rozpoczął działalność 1 września 2003
© copyright by "Carpe Noctem" 2003
Wszystkie prawa zastrzeżone
webmaster: Przemysław Romański