# pokoje
H.P. Lovecraft
Dean Koontz
Stephen King
G. Masterton

  # 99% grozy
wydawnictwo CN
artykuły
wywiady
zagraniczne bestsellery
fragmenty
prasa - recenzje
artykuły prasowe
galerie
ostatnio wydane
zapowiedzi
download
strona główna

  # zapraszamy
Forum
Wypowiedz się, zapytaj, ochrzań, pochwal

  # fragmenty
zbiór opowiadań Przejście

/Fragment - Szymon Zaleski "Tindalos"/

    Tindalos było wszystkim tym, czego nie można sobie wyobrazić. Budynki o pozbawionych okien i drzwi ścianach, wznoszące się pionowo w gorę, płaszczyzny schodzące się pod niemożliwymi kątami, schody donikąd, bez końca i bez początku, bryły, które mogły powstać tylko w obcym lub ogarniętym szaleństwem umyśle...
    Nad tym przeklętym krajobrazem górowała ponura, wijąca się dziwnie cytadela. Jej sterczące bluźnierczo w górę falliczne wieże zdawały się rzucać wyzwanie niebu. Kroczyłem ku niej brukowaną lśniącymi czernią kamieniami ulicą, przyglądając się powykręcanym odrażająco, pląsającym w obłąkańczym tańcu cieniom, snującym się w swej bezcielesności w koszmarnym świetle poza ciemnością, pośród pradawnej ciszy, która rozciąga się poza wszelkim dźwiękiem.
    Przez bezgłos, zakłócany tylko przez grający na ostrych krawędziach budynków porywisty wiatr poczęło się przebijać na poły słyszalne, na poły odczuwalne pulsowanie - stłumione, opętańcze bicie dzikich bębnów i cienki, monotonny świst przeklętych niewidzialnych fletów, coraz wyraźniejszy w miarę zbliżania się ku wieży. Przez chwilę czułem obecność niewyobrażalnego zła, jakby spoglądały na mnie niewidzące oczy bestii zamieszkującej niezmierzone przestrzenie nuklearnego chaosu, władcy zewnętrznych istot, gorejącego pośrodku nieskończoności...


/Fragment - Krzysztof Piskorski "Eksperyment"/

    Po kilku chwilach tafla rozbłysła przedziwnym światłem. Mgła zaczęła znikać. I wtedy jęknąłem z podziwu. Lustro ukazywało cudowny krajobraz. Na olbrzymiej, trawiastej równinie stało miasto z czarnego kamienia. Jego wieże strzelały wysoko pod niebo spomiędzy gigantycznych kopuł. Kilka drzew stojących nieopodal pozwoliło mi zorientować się w skali. To wszystko było wprost gigantyczne. Wiele budowli miało rozmiar piramidy Cheopsa, a baszty mogłyby się równać wysokością z Empire State Building. Mój zszokowany umysł ledwo umiał posegregować te fakty.
    - Lemuria - rzekł Lennsman. - Johnie Cowles, oto twoja Lemuria, której poświęciłeś połowę krótkiego życia.
    Nie mogłem wydobyć z siebie głosu.
    - Tak. Patrzysz na czasy, kiedy nasi przodkowie rozbijali sobie jeszcze czaszki kośćmi antylopy. Mógłbyś dowiedzieć się czegoś takiego ze swych papirusów, ksiąg i wykopalisk?


/Fragment - Robert Lipski "Nocna wizyta"/

    - Przecież pan wie, że Lovecraft był samotnikiem, wiódł żywot odludka, stronił od innych, utrzymywał głównie korespondencyjne znajomości. Kiedy zorientował się, co tak naprawdę się dzieje na świecie, zaczął o tym pisać w listach. Naturalnie, przechwyciliśmy większość z nich… Kilka niestety nam umknęło, nie jesteśmy nieomylni, cóż, i Lovecraft mógł rozpocząć tworzenie mitologii. Przekładał to czego się dowiedział, domyślał lub domniemywał na beletrystykę, a zważywszy na treść owych informacji, trudno się dziwić, iż uważany jest dziś za klasyka literatury grozy. To, co poznał to istny horror… Nic dziwnego, że musiał umrzeć. Ale nie mogliśmy mu pozwolić żyć z taką świadomością. Jemu ani innym jemu podobnym, dysponującym zakazaną wiedzą. Ludziom takim, jak Poe, Bierce, Robert Howard… Marzycielom, którzy dzięki swym talentom, darom od Starszych Istot przekraczają granicę czasu i przestrzeni, odwiedzają inne światy i przenoszą swoje wizje na papier. To się musiało skończyć. Nie po to nasza rasa przetrwała tak długo w ukryciu, aby przez zbyt długi język bydła w rodzaju HPL-a, a pośrednio również za sprawą was - tłumaczy, ludzie mogli choćby domyślić się prawdy. Dopadliśmy już dwoje przed panem i mam nadzieję, że nie zechce pan sprawić mi kłopotu...
    Dostrzegłem, że skóra na jego policzkach była obwisła, fałdy zwieszały się z obu stron niczym odrażające draperie, przypominające skrzela. Biorąc pod uwagę wyłupiaste oczy obcego, jego łuskowatą, wilgotną skórę i owe dziwne przydatki, musiałem przyznać, że wyglądał dość osobliwie. Cóż, jednak nie na darmo tłumaczyłem większość opowiadań Samotnika z Providence...

Serwis "Carpe Noctem" oficjalnie rozpoczął działalność 1 września 2003
© copyright by "Carpe Noctem" 2003
Wszystkie prawa zastrzeżone
webmaster: Przemysław Romański
stat4u