|
    Sam autor z pewnością powiedziałby, że nie pisze opowieści grozy. Jakże jednak nazwać powieść o młodzieńcu, do którego przyplątał się czart nudy? Przecież to nic innego, jak historia o opętaniu. Czarty z powieści Szostaka nie mają własnych dusz, tym zachłanniej więc czyhają na dusze prostych górali. Akcja powieści toczy się bowiem w górach, których mieszkańcy jako żywo przypominają naszych rodzimych górali, a sama historia staje się niemal ludową gawędą, taka przynajmniej operuje poetyka.
    Z takim czartem, jaki przyplątał się do Koredy, głównego bohatera powieści, nie daje się nic zrobić i większość ważnych prac leży odłogiem. Kiedy jednak czarty opanowują całą wieś, okazuje się, że jest siła, która może ruszyć z miejsca opętanego górala - miłość.
    Książka, to właściwie opis przygód młodego górala - powieść drogi. Spotyka on ludzi, słucha ich historii, opowieści o przyszłości splatają się z jego przyszłością. Mimo, że autor korzysta z ludowej demonologii (występują tu dziwożony, czy choćby wspomniane już skrzaty). Bardzo ciekawy jest stosunek ludzi do tych nienaturalnych istot. Nie do końca w nie wierzą, ale nie szkodzi im to w ostrożnym uważaniu, by aby tych istot nie rozgniewać. Doskonałym przykładem jest tu stosunek górali do na poły mitycznego Władcy Wichrów.
    Mimo występowania tych stworzeń nie sposób uznać tej książki za przedstawicielkę literatury fantasy. Bliżej jej chyba do wieczornych gawęd przy ogniu. Są tu elementy góralskiej filozofii, opowieści o miłości, ale również pełne grozy historie o ludzkich losach.
    "Poszarpane granie" to powieść w której jest bardzo dużo muzyki, nut towarzyszących ludziom z gór w codziennym życiu. Zastanawiam się nawet, czy nie jest jej więcej niż w poprzedniej książce Szostaka - "Wichrach Smoczogór". Sprawia to, że książkę bardzo lekko i przyjemnie się czyta. To spory atut, jeśli porówna się ją do wielu innych produktów polskich fantastów.
autor: Rafał Chojnacki
-------
data wydania: 3 września 2004
wydawca: Runa
ilość stron: 304
cena: 27.50
O książce: Jak wiadomo, czarty własnych dusz nie mają, dlatego są na ludzkie bardzo łase. Latały więc po Smoczogórach na skrzydłach wichrów i srodze ludzi prześladowały, dusze im wykradając. Najgorzej zaś działo się w Jasionce, która leżała blisko Czartaka, siedziby kusicieli. Czarty były podstępne i każdego górala podchodziły inaczej. Juhas Koreda spotkał swojego na łące, tuż po przebudzeniu z popołudniowej drzemki - a był to czart nudy, uprzykrzenia i gnuśności. Odtąd młodemu góralowi wszystko zbrzydło. Chciał się nawet obwiesić z tego nieszczęścia. Ale jak sobie pomyślał, ile rzeczy musiałby zrobić, by do tego obwieszenia doszło, to machał ręką i znów zastygał na progu. Tymczasem pośrodku zimy na znękaną Jasionkę spadło nowe zło - potężna kurniawa, po której ludzie zaczęli tracić pamięć. Wtedy właśnie na prośbę przybranej matki Koreda postanowił zmierzyć się ze swym czartem i wyruszyć do królestwa dziwożon, aby ocalić Jasionkę od zagłady.
|