|
|
|
|
|     # recenzje
|
|
Andreas Martens - "Cromwell Stone"
|
|
|
Gdyby nie komiksy o Asterixie i Lucky Luke’u oraz dzieła Franquina (autora Spirou i Gastona), które w dzieciństwie miały ogromny wpływ na niemieckiego artystę, Andreasa Martensa, dzisiaj świat obrazkowych historyjek pozbawiony byłby jednego z najznamienitszych twórców tej sztuki. O ostatecznym, komiksowym powołaniu nie zadecydowały jednak upodobania do wyżej wymienionych, a... matematyka. Nieumiejętność opanowania tego przedmiotu przyczyniła się do rezygnacji ze studiów architektonicznych i osiemnastoletni wówczas Andreas zdecydował, że będzie tworzył komiksy. W ten oto sposób otrzymaliśmy do naszych rąk znakomitą, mistyczną serię „Rork” (która w Polsce czeka na wydanie ostatniego tomu), a w ostatnich miesiącach do sprzedaży trafiło jedno z najbardziej znaczących dzieł tego autora – zbiorcze wydanie trylogii „Cromwell Stone”.
Tytułowy bohater jest jednym z trzynastu pasażerów ocalałych z katastrofy statku „Leviticus”. Wcześniej na tymże okręcie doszło do kradzieży tajemniczego przedmiotu (bardzo zawiłego w swej budowie „klucza”), który prawdopodobnie jest przyczyną corocznego zaginięcia jednego z grupy ocalałych. Cromwell, czując na karku oddech nieznanych oprawców, próbuje rozwikłać mroczną zagadkę i jednocześnie umknąć z rąk śmierci. Jednak droga prowadząca do jej rozwiązania i zrozumienia, czym jest ów przedmiot, jest tak zawiła i pokrętna, że wydaje się nie do przejścia.
Splatające się ze sobą i przenikające wątki składają się na misternie przemyślaną fabułę, która gubi je i odnajduje w najmniej spodziewanych momentach. Akcja skacze to tu, to tam poprzez czas i przestrzeń, myląc tropy i podsycając wciąż na nowo ciekawość. Fabuła służy tu raczej jako pretekst do opowiadania obrazem; do szalonej podróży przez inne wymiary i poziomy świadomości upchnięte w powykręcanych planszach. Nieustanne zmiany perspektywy, zbliżenia i kadry rozrzucone niczym rozbite szkło niesamowicie potęgują efekt kosmicznej grozy, tym samym ocierając się (tak bardzo jak to tylko możliwe) o niewyobrażalne uniwersum Lovecrafta. Opowieść Andreasa o dziwacznej naturze rzeczywistości i miejscu człowieka we wszechświecie, poparta niesamowitą, ale jakże bliską prawdy, teorią na stworzenie świata, ściska żołądki i wywołuje fale gorąca.
Andreas to niezwykle utalentowany i pracowity artysta, a „Cromwell Stone” to smakowity dowód potwierdzający jego niebywałe mistrzostwo. Jest to jednocześnie najoryginalniejsze i najbardziej kreatywne podejście do świata wymyślonego przez H.P. Lovecrafta (choć darmo szukać tu macek Wielkiego Cthulhu). Niech nie martwią się jednak Ci, którzy z Samotnikiem z Providence nie mieli styczności. „Cromwell Stone” jest dziełem uniwersalnym, powalającym mroczną urodą i zapierającymi dech w piersiach rysunkami, a przez to łatwo przyswajalnym.
autor: Paweł Deptuch
-------
Scenariusz: Andreas Martens
Rysunek: Andreas>Martens
Data wydania: 2007
Wydawca: Egmont
Ilość stron: 144
Cena:
|
|
|
|